Czas czytania: 9 minutes

Mam na imię Laura i ta historia wydarzyła się kiedy miałam 17 lat, czyli ze trzy lata temu. Byłam dojrzałą nastolatką, której świat zawalił się na głowę 5 lat wcześniej przed ową historią. Byłam wtedy poukładaną dziewczyną, córką szczęśliwie kochających się rodziców dbających o swoje jedyne potomstwo uczuciowo i materialnie. Niestety tę piękną sielankę udanej rodziny przerwała nagle śmierć mamy, którą bardzo kochałam i byłam z nią mocno zżyta.
Po żałobie jaką przeżyłam nastąpiła przemiana osobowościowa, która wyglądała następująca że stałam się agresywna, niemiła, niechętna bliższym kontaktom osobowym. Stopniowo opuszczałam wyniki w nauce, lecz zawsze zaliczałam przedmioty gdyż mimo wszystko nie miałam z nią problemu. Chodziłam na imprezy i odbywałam jednorazowe stosunki, w których nie odczuwałam większych satysfakcji, lecz nie miałam kłopotu z powodzeniem, gdyż natura obdarzyła mnie niebywałą urodą w okresie dojrzewania stając się zielonooką brunetką (te walory od dziecka wiadomo) z włosami do ramion przy wzroście 1,57 z gładką twarzą, jędrnym i szczupłym ciałem od stóp po ramiona i kształtnym biustem.
Ze strony ojca nigdy niczego mi nie brakowało, ale po utracie mamy pogrążył się w pracy tłumacząc to chęcią lepszej przyszłości, lecz wiedziałam, że jest to działanie nacechowane potrzebą zapomnienia. Często wyjeżdżał w służbowe podróże, z których miał spory zarobek, zostawiając mnie pod opieką babci do 15 roku życia, potem sobie sama radziłam. Wraz z pójściem do szkoły średniej ojciec oznajmił mi, że poznał kobietę na jednym z wyjazdów, z którą był niecały rok i chce się z nią ożenić. Nie byłam z tego faktu zadowolona, że tak szybko się pocieszył, ale nie miałam za dużo do gadania, z resztą nie zamierzałam ograniczać go, w końcu mnie też dawał wolną rękę co do swoich poczynań trochę nadużywając jego tolerancję. Wybrankę taty poznałam miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego na wspólnej kolacji. Karolina bo tak miała na imię moja przyszła macocha była wysoką rudowłosą i atrakcyjną kobietą o błękitnych oczach w wieku 30 lat, gdy ją pierwszy raz ujrzałam nie byłam zaskoczona, że ojciec uległ jej wdziękowi. Pomimo pierwszego wrażenia traktowałam ją z dużym dystansem. W czasie kolacji rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, wspólnym mieszkaniu, ślubie weselu i innych pierdołach, których nie miałam ochoty zbytnio wysłuchiwać. Po wieczornym posiłku Karolina wróciła do domu, ojciec poszedł wcześniej spać a ja posprzątałam po kolacji i poszłam się umyć. Po kąpieli wycierałam się i pielęgnowałam jakimiś kremami itp. następnie udając się spać.
Po dwóch tygodniach Karolina się do nas wprowadziła, a w grudniu wyszła za mąż za mojego ojca. Mimo małżeństwa i mieszkania pod wspólnym dachem nie potrafiłam zaakceptować macochy, która miała do mnie dziwny stosunek. Z jednej strony próbowała być moją matką proponując mi nawet abym się do nie zwracała „mamo”, lecz obstałam przy imiennym zwracaniu się, gdyż wiele jej brakowało aby zastąpić mi mamę. Z drugiej strony lekko olewatorskie podejście w naszych relacjach.
Po ślubie ojciec wyjeżdżał często na wyjazdy służbowe, delegacje i szkolenie, więc w domu nie było go częściej niż w nim był. Nawet przeszła mnie myśl, że pobrał się z Karoliną abym miała opiekę ze strony kobiety a on mógł bez problemu pracować. Po niecałym roku moje relacje z macochą były mniej więcej podobne, choć z czasem się polepszały mimo tego, że potrafiłam pyskować, ale się nie poddawała i stopniowo ingerowała w moje życie. Pewnego razu w listopadzie kiedy byłam w 2 klasie liceum, ojciec był ponownie w rozjazdach, a w szkole miało się odbyć spotkanie rodzicielskie po dwóch miesiącach, na które poszła Karolina. Akurat miałam najsłabszy okres, jeżeli chodzi o oceny, lecz uznałam, że Karolina się nie przejmie zbytnio tym. Gdy wróciła z zebrania, pakowałam się w swoim pokoju na weekendową wycieczkę będąca w samej turkusowej bieliźnie, ponieważ byłam po kąpieli. W chwili jak usłyszałam, że wchodzi do domu natychmiastowo się ubrałam zakładając na siebie jeansowe rurki i bordową top i kontynuowałam pakowanie. Odnotowałam uchem, że Karolina poszła do sypialni, w której się zamknęła a przez ścianę było słychać niewyraźnie jak rozmawia z kimś przez telefon. Gdy skończyła zawołała mnie miłym głosem:
– Laura! Pozwól proszę na chwilkę. – skierowałam się do sypialni następnie wchodząc do niej i podeszłam do siedzącej w fioletowej sukieneczce na chabrowej pościeli, na bocznym krańcu łóżka.
– Tak? – zapytałam. Poklepała miejsce przed sobą na znak abym usiadła co zrobiłam.
– Dzwonił Twój tata – stwierdziła z radością na twarzy i dominacją w głosie
– No i ? – odparłam z opryskliwą obojętnością
– Znów wyjeżdża na tydzień.
– Jakoś mnie to nie dziwi. I co z tego?
– A to, że dał mi upoważnienie o decydowaniu w Twoje sprawy zwłaszcza dowiedziawszy się o Twoich słabych ocenach. I z tego co wiem to w ten weekend masz wycieczkę ze znajomymi. Prawda?
– Tak, ale co w związku z tym?
– Twój ojciec upoważniając mnie prosił abym podjęła decyzję czy Cię puścić na ten wyjazd w związku z tymi ocenami.
– A dlaczego Ty masz to zrobić? – zapytałam z niezadowoleniem w głosie
– Z tego powodu, że jestem cały czas na miejscu, widzę Twoje poczynania i mogę dopilnować czy zasłużyłaś na tę wycieczkę itd.
– I jaka będzie Twoja decyzja?
– Mogłabym Cię puścić, ale nie tak od razu. – popatrzyła na mnie z wyzywającym uśmiechem
– Czego chcesz Karolina?! – zapytałam z oburzeniem
– Wiele rzeczy. Jeżeli chcesz pojechać to potrzebujesz pieniędzy… – urwała na chwilę swój wywód i sięgnęła po coś do szafki przy łóżku. Była to karta kredytowa, którą pomachała mi przed twarz kontynuując następnie swoją wypowiedź – To jest karta płatnicza Twojego taty, który zostawił ją dla Ciebie na takie przypadki jak ta wycieczka. Chcesz ją? – Nie wiem dlaczego, ale odruchowo próbowałam ją chwycić, ale Karolina cofnęła rękę i odłożyła kartę mówiąc:
– Nie ma tak dobrze. Twój ojciec dał parę rad co zrobić z Tobą, ale ja podjęłam decyzję, że Cię puszczę wraz z kieszonkowym, ale chciałabym otrzymać coś w zamian…
– Jak co?
– Jak Twoja cipka! – byłam w szoku słysząc to i widząc zadowolenie z tego pomysłu z podkurczonym nosem i uśmiechem na twarzy Karoliny, ale moja reakcja skupiła się tylko do odniesienia słowami:
-WTF?!
– To znaczy, że nie jesteśmy spokrewnione i różnica weku nie jest spora, a Ty jesteś bardzo atrakcyjna i mam dużą ochotę na Ciebie od pewnego czasu…
– Karolina! To jest w ogóle nie do pomyślenia, żebym ja z Tobą… – uniosłam się lekko gestykulując rękami
– Oj, przecież wiem, że już to robiłaś z dziewczyną, która tydzień temu tu nocowała. – faktycznie tak było. No cóż w okresie dojrzewania lubiłam poeksperymentować i odkryłam w sobie orientacje biseksualną, i ostatnio bardziej interesowałam się dziewczynami, ale do rzeczy.
– Niby skąd? – dopytywałam Karolinę
– Słyszałam
– Nie wiesz, że się nie podsłuchuje – odpowiedziałam wytykając jej z zamiarem lekkiego droczenia się
– Nie musiałam, gdyż dość głośno sobie dogadzałyście, aż na dole słyszałam. – To by tłumaczyło dlaczego na dzień następny kierowała do mnie zalotne uśmieszki… Jednakże nie zamierzałam ulegać szantażowi, więc postanowiłam w tym momencie zagrozić jej
– Myślisz, że mój ojciec się o tym nie dowie?
– A po co miałby się dowiadywać o czymkolwiek… – patrzyła na mnie w tym momencie z wyższością dając mi do zrozumienia, że ona też może ujawnić moje sekrety osobiste po czym dodała machając ponownie kartą – Masz do wyboru oglądać telewizje w domu przez cały weekend, zabawiać się sama ze sobą lub teraz ze mną dostając w zamian kartę i pozwolenie na wyjazd. Nie dawaj się przekonywać na zabawę mamusi z córeczką – i przejechała mi dłonią po moim dekolcie strzelając koszulką. Odczuwałam wielkie niezadowolenie z tej sytuacji
– To jest najgorsza chwila w moim życiu! – odrzekłam zażenowana
– Ale może być najlepsza. No! To będzie nasz mały sekret, po którym nie będziesz musiała prosić więcej o zgody na nic, w końcu potrafię wpływać na Twojego tatę… – Przechyliłam głowę lekko do tyłu i myślałam patrząc w sufit nad rozwiązaniem tej sytuacji, która trochę mnie zaintrygowała. Chciałam bardzo pojechać na tę wycieczkę, a także pojawiła się okazja na przyszłościowe profity, więc się zgodziłam…
– Dobrze! – przechyliłam z powrotem głowę patrząc ponownie na Karolinę
– Naprawdę? – Karolina dopytała lekko zaskoczona choć na jej twarzy nie było tego widać tylko ogromną pewność siebie z dużą nutą pożądania
– Ale nikt się o tym nie dowie i zrobimy to szybko! – stwierdziłam z cichą stanowczością
– Ok. Może być szybko – położyła ręce na moich ramionach po czym uśmiechnęła się tylko i oburącz chwyciła mnie za poliki przykładając swoje usta do moich i zaczęła je całować. W pierwszej chwili nie odwzajemniłam pocałunku dlatego też Karolina przerwała i spytała:
– Nie podoba się?
– Wybacz, ale dziwnie jakoś…
– No to będziemy robić tak długo, aż dziwność przerodzi się w prawdziwą frajdę. Zgoda? – przewróciłam tylko oczami i wykonałam ironiczny uśmieszek odpowiadając
– Zgoda!
– Mam piękną i mądrą córeczkę – dodała jeszcze Karolina i złapała mnie za głowę i ponownie zaczęła całować. Tym razem odwzajemniłam pocałunek, który pomimo mojej niechęci był słodki. Cmokałyśmy się wargami, ale po chwili Karolina wsunęła koniuszek języka do środka moich ust a ja nie pozostałam jej dłużna i wyszłam jej na spotkanie. Nasze języki się splotły w namiętnym i soczystym pocałunku.
„Całuję się z własną macochą” myślałam, która jak wcześniej wspomniałam była bardzo atrakcyjna, i to mnie powoli zaczęło kręcić. Huczało mi w głowię, lecz mimo wszystko starałam się zachować kontrolę. Poczułam jak Karolina wzięła moje ręce i położyła na swoim biuście i zaczęła go nimi ugniatać przez gładki materiał sukienki, pod którym nie miała stanika co można było wyczuć. Po chwili przerwała całowanie mnie i zaczęła bawić się moimi piersiami przez koszulkę komentując:
– Młode, jędrne cycuszki! – popatrzyłam z lekkim zdziwieniem słysząc te słowa.
Zdjęła ze mnie top oraz stanik, który już sama rozpięłam i delikatnie objęła moje piersi następnie je masując by w kolejnym kroku przystąpić do ich dokładnego wylizywania zaczynając od zataczania kręgów językiem do ssania brodawek. Sprawiało mi to niemałą przyjemność, lecz nie zamierzałam tego po sobie poznać i na twarzy miałam wyrysowaną obojętną powagę pozwalając sobie tylko od czasu do czasu na chwilowy uśmiech.
 Gdy przestała ssać moje sutki, zdjęła z siebie sukienkę i moim oczom ukazały się dwie piękne piłeczki.
– Ładne – stwierdziłam
– Dziękuję. Chcesz ich spróbować? – nie odpowiadając pochyliłam się nad nimi i przyssałam się do nich jak niemowlę oraz gładziłam je dłonią.
 Smakowały wybornie, aż nie chciałam się od nich odrywać. Operowałam językiem liżąc naprzemiennie ssając co róż spoglądając na reakcję Karoliny, która przymykała oczy i szybciej zaczęła oddychać. Wiedziałam, że sprawiałam jej rozkosz, która mnie jarała i zaczęła podniecać. Karolina uniosła moją głowę i dała soczystego buziaka w usta i zawędrowała rękoma do moich spodni, które rozpięła i zdejmowała z moją pomocą odrzucając na bok. Przykucnęłam przed nią z podwiniętymi nogami, złapała mnie za uda kładąc na nich dłonie i ponownie mnie całowała. Następnie popchnęła mnie delikatnym ruchem w głąb łóżka.
– Masz piękne ciało skarbie – stwierdziła i wolnym tempem przejechała dłonią po nim, a sekundę później pochyliła się nade mną i je całowała docierając do mojej myszki odzianą w majtki, którą oswobodziła zdejmując je, które zaczęła wąchać. Naszła mnie chwila refleksji
– Nie wiem czy powinniśmy to robić?
– Wybacz, ale jesteś teraz całkowicie naga i nie ma odwrotu. Chcesz pojechać na wycieczkę? – zapytała sympatycznie. Pokiwałam twierdząco głową i pocałowała mnie po czym zanurkowała pomiędzy moje nogi, gdzie potarła lekko moją myszkę, którą następnie pieściła językiem.
Uniosłam się lekko do góry podpierając się łokciami o pościel aby móc lepiej obserwować poczynania macochy. Robiła to delikatnie i zmysłowo aż podniecenie zaczęło we zdecydowanie mnie narastać, lecz jak najdłużej starałam się zachować kontrolę choć operowanie językiem prze macochę sprawiało mi dużą rozkosz, że odchylałam co chwilę głowę do tyłu i zagniłam kostki w dłoniach. Dostrzegawszy moje reakcje zapytała nie przerywając swej czynności
– Dobrze Ci? – wtrąciła Karolina
– O taak mamusiu, wspaniale! – odpowiedziałam lekko zgrywając się
– Lubię jak nazywasz mnie mamusią
– Yhmm, mamo! – Karolina żwawiej kontynuowała wylizywanie szparki. Język przeniosła na moją łechtaczkę i wirowała nim uwalniając całkowicie moje emocje jednocześnie wsadzając sobie rękę w stringi. Podniecenia narastało i przestało być dziwnie, lecz podobała mnie się ta zabawa coraz bardziej, nasze spojrzenia spotykały się co róż, które analizowały działania partnerki. Chwyciłam się za piersi i dla podbudowania napięcia zdyszanym głosem rzuciłam tekstem.
– Smakuje Ci cipka córeczki?
– Yhy – Karolina nie przerywała. Każdy kolejny ruch macochy sprawiał u mnie jęki oraz większą korelacje z mojej strony energiczniej poruszającymi się biodrami i głaskaniem włosów Karoliny, która po dłuższej chwili doprowadziła mnie do orgazmu. Karolina podciągnęła się wyżej i pocałowała namiętnie co spowodowało od razu powrót sił.
– Podobał się występ mamusi?
– Tak, a mogę skosztować Ciebie mamusiu?
– Tak córeczko! – odparła dając mi buziaka i odchyliła się do tyłu kładąc się na ogromnej ozdobnej, szarej poduszce i zdejmując od razu fioletowe stringi. Rozchyliła nogi ukazując swoje ciemno różowe płatki kwiata, nad którym było owłosione podwzgórze choć zadbane. Obróciłam się przodem do Karoliny nad jej pusią, którą zaczęłam całować rozchylając jej płatki. Wylizywałam jej szparkę dokładnie ze wszystkich soków będąc trzymana za włosy. Patrząc kątem oka widziałam, że Karolinie jest dobrze, delektowałam się jej cipką chcąc zrobić jej dobrze. W rytm moich poczynań wiła się biodrami i szeroko otwierała usta. Zaczynała szczytować pojękując i co chwila wypowiadając
– Ooh tak… Właśnie taaak!…Taaak có-eczko… – napierałam, więc bardziej ssąc jej guziczek, wierciła się i unosiła wyżej biodra aż doszła wyginając się w łuk. Chwilę leżała po czym się podniosła się i ujęła moją za twarz całując łapczywie.
– Próbowałaś ocierania się cipkami?
– Nie – odpowiedziałam
– A masz ochotę spróbować? – kiwnęłam twierdząco głową – To połóż się na plecach – co też zrobiłam
– Tak zabawiasz się z tatą – zapytałam złośliwie.
– Ha ha! Bardzo zabawne. Zobaczymy jak będziesz się śmiać za chwilę! – lekko zachichotałam, a Karolina wpakowała się kroczem na moją myszkę krzyżując nogi. Siedząc na mnie oparła moją prawą nogę o swoje ramię i falującym ruchem zaczęła ocierać się. Poruszała się zwinnie i sprawnie, rytmicznie przyśpieszając. Jęczałam i stękałam z poczucia rozkoszy trzymając macochę za biodra dociskając ją do myszki. Karolina również oddawała błogie odgłosy i teraz obie krzyczałyśmy.
– Ta-aak, mamoo! Taak – wołałam
– Właśnie taaak… córeczko! Oooh taaak…
Szczytowałyśmy razem odwlekając punkt kulminacyjny, który nastał lada moment. Nie miałyśmy jednak dosyć i zmieniłyśmy tylko pozycje. Karolina położyła się na plecach a ja znalazłam się na górze siedząc na jej kwiatuszku przepleciona z podwiniętym nogami między jej nogi oparta kolanem o jej biust. Podobnie jak Karolina parę chwil wcześniej zaczęłam ocierać się sromem o srom w przód i w tył. Byłyśmy mocno napalone na siebie, wszelkie hamulce puściły, ruchy naszych bioder były coraz szybsze i energiczne. Trzymałam ją mocną za uniesioną do góry nogę i nacierałam mocniej. Sprawiało to nam rozkosz, która była wypisana na naszych twarzach oraz szybszy oddech świadczący o tym. Dochodziłyśmy bardzo długo chcą wydłużyć uczucie przyjemności w tej czynności. Po czasie obie dostałyśmy orgazmu i nasze ruchy natychmiastowo osłabły. Zakręciłam powoli jeszcze biodrami na kroczu Karoliny a kolejno zeszłam z niej i na koniec znowu wylizywałam jej słodką szparkę.
 Godzinę przed tym, nie byłam zainteresowana zalotami macochy a teraz sama pragnęłam jej kwiatu, który w tym momencie penetrowałam językiem na zmianę ssąc jej koralik. Karolina uniosła nogi do góry aby ułatwić mi pracę. Złapałam ją za nie i dawałam z siebie wszystko. Po paru minutach intensywnej pracy językiem Karolina zmachanym głosem rzekła:
– Chyba zasłużyłaś na nagrodę! – przerwała
– Tak?
– Tylko jeszcze raz mnie wyliż! – wywróciłam oczami i wzięłam się do roboty ,z której mimo wszystko byłam zadowolona, gdyż sprawiała mi jednak przyjemność. Karolina zmieniła pozycję wypinając się do mnie pośladkami, więc odwróciłam się na plecy i wsunęłam się pod nią i lizałam jej cipkę. W międzyczasie zadzwonił telefon
– Pewnie Twój tata dzwoni, ale jesteśmy zbyt zajęte aby rozmawiać. Racja? – odezwała się nagle
– Tak mamusiu… – odpowiedziałam i kontynuowałam.
– Nie przeszkadzaj sobie córeńko, kontynuuj…
Karolina tym razem bardzo szybko doszła i cofając położyła się na mnie składając soczysty i długi pocałunek. Odrywając się ode mnie patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, w których widziałam ogromne uradowanie z tego co się stało i sympatię, która w krótkim odstępie czasu zaczynała narastać we mnie do macochy. Sięgnęła do szafki i dała mi kartę płatniczą mówiąc:
– Oto Twoja nagroda! Dziękuję Ci za tę wspaniałą chwilę rozkoszy. Baw się dobrze na wycieczce.
Nic nie odpowiedziałam tylko pocałowałam ją wtulając się w nią. Ta przygoda rozpoczęła się romansem z własną macochą, z którą uprawiam seks, gdy tylko obie mamy ochotę i taty nie ma w domu. Daję nam obu to dużą rozkosz i satysfakcję seksualną a przede wszystkim frajdę, a nasze relacje się polepszyły stając się sobie bliskie.